piątek, 9 sierpnia 2013

Opowiadanie o Violettcie Rozdział 1

Rozdział 1
-Violetta-
-Tato, Ramallo wspominał mi o jakieś Esmeraldzie, o kogo chodzi?
- Dziś przyjedzie twoja nowa niańka-odparł German.
- Co! Jak możesz mi to robić! Myślałam że pójdę do normalnej szkoły a tu co!? Jesteś najgorszym ojcem na świecie!
- Violu poczekaj! To nie tak!-powiedział zasmucony.
Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam pamiętnik i zaczęłam pisać.
,, Nie mogę dalej tak żyć. Mój tata doprowadza mnie do szału. Od dzisiaj poprowadzę życie bez ojca. Poszukam przyjaciół znajdę sobie chłopaka. Od dzisiaj nikt mi nic nie zrobi.''
Poszłam na strych ze swoją gitarą. Zamknęłam drzwi na klucz. Otworzyłam zeszyt. Zaczęłam pisać piosenkę. Nuty i słowa przychodziły mi szybko do głowy.
Napisałam utwór En Mi Mundo. Zeszłam na dół. Olga akurat przygotowała obiad. Gdy do domu wkroczył ojciec z Esmeraldą, zabrałam jedzenie do swojego pokoju.
-Esmeralda-
Haha, nie będę opiekowała się tą dziewuchą! Biorę się od razu za ojca. Nie dość że jest samotny to jeszcze go zdobędę!
- Olga-
- Podano do stołu!
-Ramallo, Olgo to jest Esmeralda-rzekł zadowolony German.
- Bez gadania do stołu- krzyczałam w niebogłosy,bo nie podobała mi się ta cała Esmeralda.
-Violetta-
Co mam zrobić nie wyjdę! Może włączę laptopa, poszukam szkoły muzycznej, która nada się dla mnie.
Ok,google teraz wpiszemy szkoły muzyczne w Buenos Aires... O! Ciekawe..... Studio 21!
Zobaczymy teraz informacje o tej szkole.
Hmm, znajduje się 1,5 km z tąd, teraz jest sezon na zapisy, robią koncerty, konkursy... To jest coś dla mnie!!!!
Dobra, teraz spakuje torebkę i wyjdę przez okno, jak się nie zabije..:-)
- Narrator-
Viola bez problemu wyszła przez okno. Otrzepała spódniczkę i wyszła z ogrodu. Po 15 minutach marszu doszła do Studio 21.
-Violetta-
Zobaczyłam napis Studio 21. Nikogo nie  było na dworze,pewnie trwały zajęcia i dobrze bo nikt mnie nie nakryje. Wyszłam do środka. Pierwsze co mnie zainteresowało to plakat na którym widniał napis ,,Koncert Grupy Malos''. Tak się zainteresowałam że nie słyszałam jak uczniowie wyszli z sal lekcyjnych.
Zaczęłam iść gapiąc się nadal w plakat. Nie wiedziałam że w moją stronę idzie chłopak z kontrabesem. Wpadliśmy na siebie.
- Pszepraszam to moja wina, jestem niezdarna- zaczęłam się tłumaczyć.
- Nie to była moją wina. Żeby ci to wynagrodzić zapraszam cię na koktajl.-powiedział ten przystojniak.
- Jestem Violetta, a ty?
- Jestem Tomas.
Poszliśmy do jakieś restauracji ,,RestoBar''.
- Jaki chcesz koktajl?-zapytał szarmancko Tomas
- Truskawkowy poproszę.
- Mój ulubiony.- rzekł zaskoczony chłopak.
Byłam zadowolona. Już tak wiele nas łączyło.
-Tomas-
Ona mi się strasznie podoba. Na całe szczęście jestem singlem. Jutro umówię  się z nią w parku, napiszę piosenkę dla niej .
-Muszę lecieć,mam nadzieję że niedługo się spotykamy.
-Przyjdź do parku za Studio-zaproponował Tomi.
-Jutro o siedemnastej.
- Pa-po tych słowach pocałował ją w policzek.
Violetta się zmieszała i uciekła.
-Tomas-
Teraz muszę biec do Studio i ułożyć dla niej piosenkę.



Koniec rozdziału pierwszego ♡♥

2 komentarze:

  1. spoko blog zapraszam na swojego http://prisonerka.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzepraszam za spam.
    Zapraszam na moje opowiadanie fantasy o Vilu :
    http://violetta-tpdn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń